historie bliskich zmarłych

Historie bliskich zmarłych – jakich masz swoich „świętych”?

Pozwólcie, że z okazji Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego [*] opowiem o dwóch bliskich zmarłych – najważniejszych dla mnie osobach, które kształtowały mnie od początku. Chciałabym przy okazji dowiedzieć się, jakich Ty masz swoich bliskich zmarłych, o których możesz z kolei mnie opowiedzieć.

Historie o niezwykłych ludziach, nieugiętych duchach, siłaczach, aktywistach i zwyczajnych ludziach, ale życiowo mądrych, choć nikomu nie znanych, są niezwykle inspirujące dla nas, którzy nadal kroczymy, szukając właściwych dla siebie dróg…

Osobisty Zawisza Czarny

Mój Tata urodził się jeszcze przed II wojną światową. Wspominam z dzieciństwa szpitalne korytarze Kliniki Kardiologii w Aninie, gdzie leżał długimi miesiącami. Podjadałam tam witaminę C niczym cukierki. 😉
Bez wątpienia fantastyczna była jazda fiatem 126p po bezdrożach – dzięki Tacie umiałam prowadzić auto już w wieku 10 lat!
Uwielbiałam wspólne długie spacery po Warszawie i historie, które opowiadał o mijanych miejscach.
Pamiętam jak palił papierosy przez cygaretki (wtedy wszyscy palili), jak bawił się z psem, jak wykładał boazerią ściany, jak naprawiał silnik, jak robił mi jajecznicę… Matematyki uczył mnie z podręcznika „Małego technika” i zawsze pokazywał mi drugi sposób rozwiązania zadania, inny niż ten, który przynosiłam w zeszycie ze szkoły.
Pamiętam, jak miał oczy pełne łez, gdy słyszał „Rotę”, a ja, będąc mała, tylko czułam, że to dla Niego ważne.
Odszedł nagle, gdy dojrzałam w końcu do tego, by się z Nim przyjaźnić. Minęło tyle lat, a nadal mi Go brakuje…

Kobieta ze stali i marmuru

Często myślę, co moja Babcia Irka zrobiłaby w tej czy innej sytuacji. Była ze mną całe dzieciństwo. Uczyła mnie roślin, zwierząt, prawd życiowych, opowiadała historie ze swojego trudnego życia.
Po Powstaniu Warszawskim została wywieziona do pracy niewolniczej w fabryce pod Berlinem. Po wojnie zakładała z dziadkiem szkołę na Mazurach.
Choć została wkrótce młodą wdową z trójką dzieci, przez lata pracowała jako dyrekcja placówek opiekuńczo-wychowawczych.
Zabroniła mi nadawać swoje imię moim córkom, bo była przekonana, że jej życie nie było szczęśliwe… Jednak pomogła wielu osobom.
Nie znałam nikogo, kto by tyle dawał od siebie innym, wbrew wszystkiemu…

A Ty, jakich masz swoich „świętych”?

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Nie wiem, co powiedziec, bo to delikatny temat, ale tak pieknie napisalas o tych osobach! Bardzo lubie opowiesci o ludziach z poprzendiego wieku, Twoja babcia wydaje sie byc silna i interesujaca kobieta, a tato taki kochany. Sciskam!

    • Marino, dziękuję :*
      Uważam, że warto czasem sięgnąć pamięcią do sylwetek prywatnych bohaterów. To nas ubogaca.
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Magdalena Surowiec

    Moim zdaniem poruszyłaś ważny temat. Ja też mam kogoś takiego. Ta osoba odeszła 1,5 miesiąca temu. Widziałam go jeszcze dzień przed śmiercią i nie ma mowy, żebym kiedykolwiek go zapomniała, bo tyle się od niego nauczyłam, że nie potrafię tego ująć w słowa. Wywarł na mnie największy wpływ, tylko moi rodzice bardziej na mnie wpłynęli. Mogę powiedzieć, że on mnie ulepił, chyba nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawę.

    • Magdaleno, przykro mi, że straciłaś tę osobę, jednakże musimy często się godzić ze stratą ludzi, którzy są dla nas bliscy. Takie miejsce, jak ten wpis, to swoista oświetlona przestrzeń, w której migoczą nasze wspomnienia i pamięć o Nich… TYCH WAŻNYCH…
      Dziękuję, że się ze mną podzieliłaś. Pozdrawiam.

      • Magdalena Surowiec

        Tak niestety jest, musimy się z tym pogodzić, bo nie da się nikogo ściągnąć z tamtego świata…