Jak napisać doktorat, gdy przeszkadza proza życia?

jak napisać doktorat moc kobiet

Jak napisać doktorat? – Anna Ślebioda radzi 🙂

Zorganizuj się!

W Nowy Rok weszłam z postanowieniem. Tym razem nie była to myśl, którą powtarzałam co roku: schudnę (choć może przydałoby się 😜), ale ostatecznie podjęłam decyzję: skończę doktorat.

Może nic szczególnego, ale kiedy pracuje się nad nim już długo, chciałoby się go sfinalizować. Zatem jak napisać doktorat? Jak to zrobić?

Postanowiłam wprowadzić w życie w kilka poniższych zasad:

 

1. Każdy etap określ dokładnie w czasie

Wyznaczaj terminy, nawet jeśli ich nie masz narzuconych z góry. Wskaż sobie konkretną datę w kalendarzu na dane etapy pracy.

Do tej pory gubiło mnie właśnie to, że ich nie miałam. Zawsze było coś pilniejszego, a czasem po prostu przyjemniejszego. Ale koniec z tym, od dzisiaj zakładam terminarz i nie będę niczego przekładać.

 

2. Odmawiaj, kiedy trzeba

Bądź asertywna. Z racji tego, że mam dość spore doświadczenie w tłumaczeniach, znajomi często zwracali się do mnie z prośbą o przysługę. Jeszcze w zeszłym roku nie potrafiłam odmawiać. Teraz się tego powoli uczę.

 

3. Skończ z wymówkami

Nie tłumacz się pracą. To, że pracuję na cały etat nie tłumaczy braku czasu. Czas zawsze się znajdzie, najwyżej raz czy dwa posiedzę dłużej.

 

4. Wyśpij się

Jeżeli już raz czy dwa posiedzisz dłużej, odeśpij to. Często zdarzały mi się tygodniowe maratony, po których wyglądałam jak zombie, a moja wydajność była bliska zeru.

 

5. Bądź dla siebie dobra

Bądź wyrozumiała dla siebie. Często obwiniałam się za przedłużający się doktorat, co mnie jeszcze bardziej demotywowało.

 

6. Nie szukaj wiecznie wymówek

Tak, bądź dla siebie dobra, ale we wszystkim zachowaj umiar. Czasem sama szukałam wymówek na swoje usprawiedliwienie. Zatem nie usprawiedliwiaj się, tylko spójrz prawdzie w oczy. Zamiast wziąć się w garść, myślałam: „ja przecież nie miałam wpływu na tamte wydarzenia”. Ale przecież mam na kolejne i żadna przeszłość nie będzie mnie blokować.

 

7. Ustalaj priorytety

Masz dużo na głowie, owszem. Ale nie musisz robić wszystkiego na raz. Podziel zadania na ważne i mniej ważne.

 

8. Nie marnuj czasu

Po pracy lubię po prostu robić nic. A przy milionach dodatkowych zajęć często nie można sobie pozwolić na nicnierobienie. Oczywiście dni wolne od czasu do czasu to must have.

 

9. Zadbaj o siebie

Brak czasu nie jest wymówką, żeby wyglądać jakby wybiegło się z domu po upływie pięciu minut od wstania z łóżka. A zadbany wygląd działa motywująco.

 

10. Motywuj się

Nie zawsze znajdziesz wokół siebie ludzi, którzy Cię zmotywują. Zrób to sama. Pamiętaj, jak bardzo utożsamiasz się z tematem doktoratu. Pomyśl, jak przyjemnie byłoby być panią doktor, a po pracy nie myśleć o żadnym doktoracie.

Jak napisać doktorat, gdy przeszkadza proza życia?

Owszem, nie jest to łatwe. Dojazd do pracy i z pracy zajmuje mi ponad godzinę. Nie zawsze wstaję równo z budzikiem, co ogranicza czas na wszelkie zabiegi upiększające.

Rozpamiętywanie przeszłości czasem jeszcze mnie hamuje. Niekiedy trudno znaleźć motywację, kiedy za oknem ślisko, a Ty musisz uważać, żeby się nie poślizgnąć z balkonikiem. No ale przecież fakt, że go używasz, nie zamknie Cię w domu tylko z powodu niekorzystnych warunków pogodowych. Poza tym przecież w doktoracie odwołuję się do Edyty Stein, którą kocham.

Niemniej postanowiłam sobie – muszę napisać doktorat. Nie! Moment… Nie muszę. Chcę! I nic mnie nie zniechęci. A te 10 zasad, które sobie wypisałam, ma mi w tym pomóc. O rezultacie moich starań na pewno nie omieszkam poinformować. 🙂

Czy jest ktoś na sali, kto też walczy ze sobą i czasem, by w końcu skończyć doktorat? Napisz w komentarzu, jak sobie z tym radzisz. Będę wdzięczna. 😀

 

Autorka:

jak napisać doktorat Anna Ślebioda moc kobietAnna Ślebioda – naukowo zajmuje się zagadnieniem kobiecości u kobiet niepełnosprawnych, publikuje na blogu Moherowa feministka, działa w Centrum Badań im. Edyty Stein na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Namiętnie czyta książki i spotyka się z ludźmi.

 

 

 

  • Kobiety, gdzie byłyście, jak byłam na studiach doktoranckich?;)Poległam wtedy w wielu punktach, choć muszę przyznać, że sytuację życiową miałam wtedy bardzo niesprzyjającą. Tak, wiem, nie można nic zwalać na okoliczności zewnętrzne, ale czasem są takie, że trzeba się skupić na przeżyciu, a nie na życiu;) później już były wymówki, potem życie właściwie, a potem…potem to już inna droga. gratuluję samozaparcia i życzę powodzenia!

    • Marzena, na szczęście jest już Moc Kobiet 😉 – idący za Tobą, będą mieli lżej 😀
      Pozdrawiam serdecznie :*