Tak, słyszałam…
Łańcuch kobiety powinien być na tyle długi, by swobodnie mogła chodzić po kuchni…
Spotkałam kiedyś studenta, który był przekonany, że licealistka jest na tyle głupim materiałem na żonę, iż może ją sobie wychować według własnego wyobrażenia i marzeń.
Nie wiem, jak można funkcjonować w związku poddańczym. Pochodzę z domu, gdzie dyskusja była królową. Każdy mógł głośno wyrazić swoje zdanie. Choć różniliśmy się nie raz, to zawsze w potrzebie liczyliśmy na siebie. Co więcej, obowiązkami dzieliliśmy się równo.
Ziarno zatem zostało zasiane…
Jak obudzić moc w przedsiębiorczej
kobiecie?
Początki nie takie proste
Zawsze byłam osobą przebojową, która łatwo adaptowała się do otoczenia. Poradziłam sobie w liceum. Dałam radę na studiach. Jednakże praca freelancera po maturze, ślub na II roku studiów, dziecko równo z dyplomem było niczym w porównaniu z wejściem na dorosły rynek pracy. Zaskakujące było, że nagle nie byłam w stanie znaleźć pracy, tak szybko, jak powinnam. Moja odwieczna skuteczność trafiała na niewidzialny mur. Znalazłam półśrodek – 30 km za Warszawą 1/3 etatu i postanowiłam, że muszę zmienić zawód. To był początek drogi do miejsca, którego wówczas nawet nie byłam w stanie sobie wyobrazić.
Jak żyć, gdy do celu daleko?
Po dwóch dekadach mogę pokusić się o podsumowanie. Zaczęłam od niezależnej dziennikarki, przeszłam epizod nauczycielski, by wyrwać się z machiny bezlitosnej zreformowanej szkoły po ‘98 r., gdy oto przestał się liczyć uczeń, a zaczął – awans zawodowy nauczycieli.
Zostałam korektorką i redaktorką. Po kilku latach wiedziałam już, że nie chcę tego robić do końca życia. Brakowało mi pracy przy tablicy, jednakże nie chciałam się cofać. Wybrałam marsz przed siebie.
Certyfikacja z zarządzania projektami Prince2 i studia podyplomowe. Gdzieś po drodze odłożone na półkę marzenie o trzecim dziecku… na szczęście do czasu i w końcu port.
Redaktor prowadzący, koordynator redakcji, manager projektów, wydawca. Niezależność, kreacja, praca w ruchu i z ludźmi. Twórca! Ufff…
Nie nauczy się pływać ten, kto nie wszedł do wody
Po drodze własne eksperymenty z biznesem opartym na rękodziele, z biznesem w handlu detalicznym i hurtowym. Trudności z przebiciem się, gdy nikt cię nie zna, gdy wszyscy obok konkurują ceną, gdy klient nie potrzebuje twojej jakości, gdy wszystko jest nie tak, jak planowałaś.
Tak… Nic nie uczy tak dobrze biznesu, jak decyzje okupione własnym portfelem… Monopoly przy tym to bułka z masłem
Odwrócona perspektywa – gdzie są aniołowie?
Na całej swojej drodze spotkałam dosłownie garstkę ludzi, którzy dobrze mi życzyli i wyciągnęli do mnie rękę. Mogę ich policzyć na palcach jednej dłoni. Niewiarygodne!
Gdy chciałam otworzyć akademię rozwoju i kultury dla dzieci oszukała mnie przy jednej nieruchomości architektka, uciekając z zaliczką, a przy innej wystawił mnie do wiatru właściciel. Kiedy już niemal rozruszałam hurtownię, w tym samym czasie trafiłam na nieuczciwego dostawcę i odbiorcę, którzy dobili mnie sztyletami z dwóch stron. Jak to możliwe? Pech… Nawet na Facebooku za zwykły artykuł blogowy wylatywałam z grupy dla mam, bo śmiałam twierdzić, że picie naparu z czystka nie chroni przed ukąszeniem kleszcza…
Czas na MOC KOBIET
Można zwątpić. Można stwierdzić, że świat jest z natury zły. Jednakże jestem przekonana, że jeśli chcesz zmiany, zacznij od siebie. Tak właśnie zaczęłam w 2016 r. (W kwietniu ’19 minęło równo 3 lata. Tutaj zaś możesz przeczytać moje podsumowanie z 2 lat działalności pro bono.) Pracowałam nad tym projektem krok po kroku.
Założyłam Moc Kobiet, która stała się enklawą dla wszystkich, którzy nie znaleźli miejsca, gdzie mogliby liczyć na zwykłe wsparcie od przedsiębiorczych dla przedsiębiorczych!
Wierzę, że człowiek z natury jest dobry i chcę to dobro w nim wyzwalać. Wierzę, że gdy dostanie iskrę ode mnie, przypomni sobie, poczuje, obudzi w sobie dziecko i przekaże ją dalej. Chcę w ten sposób zmieniać świat. Małymi gestami, drobnymi czynami, dobrym słowem. Zmieniać nastawienie ludzi, by widzieli szklankę do połowy pełną, by mieli odwagę brać byka za rogi, by nie tracili ducha, by nie tracili nadziei.
Wierzę, że nasze myśli, nasze słowa mają moc twórczą. Jesteśmy kreatorami teraźniejszości, w której przyjdzie nam żyć za parę lat, dlatego już dziś dokładam wszelkich starań, by była to dobra rzeczywistość.
Pomagam tym, którzy mają gorzej. Współpracuję również z tymi, którzy mają się lepiej, by móc działać skuteczniej. Wyciągam rękę do tych, którzy się zmagają i może nie mają tej determinacji, którą ja mam, by iść do przodu. Każdy z osobna jest wartością i staram się tę wartość odkrywać w każdym człowieku. A najbardziej chciałabym, aby ludzie sami ją w sobie dostrzegali i traktowali z godnością zarówno siebie, jak i swoich bliskich. Wtedy nasze jutro byłoby zupełnie inne, nasz świat byłby zupełnie innym światem, w którym nikt nie bałby się żyć…
Czas na MOC MEDIA
W dzieciństwie marzyłam o nieskończoności i Słońcu. Te drzwi są ciągle przede mną, ale sprawdziłam już, co jest za innymi… Gdy byłam mała, chciałam zostać dziennikarką. Zrobiłam to. Jeszcze przed 18 urodzinami, zaplanowałam przyszłość jako matka-studentka i żona jedynego faceta, z miłości, aż po grób. Jestem potrójną mamą – plan zrealizowany; i pojedynczą żoną – plan w toku. Kiedyś obiecałam sobie, że zostanę wydawcą. Dotrzymałam słowa. Jakieś 15 lat temu obiecałam sobie, że pójdę na studia doktoranckie. Zrobiłam to! Plan w toku. Kiedyś zapragnęłam również, iż osiągnę niezależność i zbuduję firmę, w której będzie panowało środowisko pracy i jakość produktów oraz usług, jakie zawsze wyznaczało moje nazwisko – stało się! Wdrażamy w życie! Młodziutkie wydawnictwo Moc Media jest jej miejscem na ziemi, gdzie włożyłam wszystkie pokłady swoich doświadczeń zawodowych i powierzając w ręce zaangażowanego Zespołu działania strategiczne, urzeczywistniam motto, którym kieruje się od lat:
w biznesie liczy się człowiek. Liczysz się Ty.