Za chwilę przejdę do tego, co to jest FOMO. Wpierw się jednak wytłumaczę… Wiem, wiem, ostatnio życie mnie wylogowało ze wszystkiego. Dawno nie pisałam nowych artykułów, a na ostatni komentarz odpisałam po miesięcznej przerwie. Zupełnie jak nie ja! 😮
Autodiagnoza
Jednak jestem o krok dalej niż kiedyś. Myślę, że w ubiegłym roku problem FOMO mógł mnie dotyczyć. Dlaczego?
Uwaga na internetowe porady
Bardzo uważnie słuchałam wszystkich rad marketingowców. Budowałam swój plan zgodnie z ich wytycznymi. Nie było dnia na fan page, w którym nie pojawiłby się post. Wszystko chodziło jak w zegarku.
Działałam jak dobrze naoliwiona agencja marketingowa, choć nie było takiej potrzeby. Jednak ze źródeł wyczytałam, że tak muszę, to jedyna droga. Do dzisiaj napotykam porady, że użytkownicy Facebooka oczekują minimum dwóch wpisów na fp dziennie. Hm… Nie rozwinę tego wątku, wystarczy, że wspomnę, iż pozwolę sobie się z tym nie zgodzić…
Testuj swoje kanały
Nadszedł czas, że jednak sama zaczęłam robić testy i sprawdzać, co u mnie działa, a co nie. Okazało się, że na przykład mój wysiłek wkładany w social media nie ma wielkiego przełożenia na poziom czytelnictwa na blogu.
Odkryłam, że jeśli się przyłożę, to jednym postem opublikowanym raz na kilka dni osiągnę taki sam efekt z zasięgami w porównaniu z treściami odsłanianymi na fan page w trybie codziennym.
Było to dla mnie bardzo świeże, odkrywcze spojrzenie na zarządzanie contentem i kanałami. Istotne o tyle, że nie dysponuję zespołem, któremu mogłabym zlecić zadania. Nie mam również w ramach Mocy Kobiet funduszu przewidzianego na fakturę dla agencji marketingowej.
Trzeba się na coś zdecydować
Jest jeszcze druga strona medalu. Nikt nie zna tak dobrze Was, Kochane Mocarne! Nie wyobrażam sobie, że miałby z Wami rozmawiać ktoś inny!
Zatem postanowiłam – jak zawsze – postawić na jakość, a nie na ilość, wierząc, że zostaną ze mną stali bywalcy i licząc, że przyjdą nowe osoby, które cenią podobne wartości jak my.
Nie denerwuję się zatem, kiedy rozchorują mi się dzieci i nie mam możliwości usiąść, by zamienić świetny cytat na grafikę motywacyjną. Zupełnie odpuszczam, jeśli wieczorem potrzebuję iść spać, a od ostatniego artykułu mijają 2 czy 3 (teraz nawet 4) tygodnie… Trudno…
Oczywiście wiem, że blog nieco na tym czasem traci, ale =>jestem ważna<=.
Cieszy mnie wzrost ruchu organicznego i choć na przykład w tym miesiącu spadła nieco liczba odwiedzin (o jakieś dwie setki), to ruch organiczny ciągle rośnie i dobija do 50%, zaś wejścia bezpośrednie sięgają niemal 20%. To jest wynik, który mnie ogromnie cieszy! 😀
…
Teraz Ty zastanów się, do kogo mówisz na swoich kanałach i na czym Tobie zależy.
Co to jest FOMO?
Liczę, że mój powyższy przykład będzie pomocy w diagnozie. Czy cierpisz na FOMO, czy – mam nadzieję – już masz to za sobą. Jeśli jednak jest przeciwnie, zostań ze mną i czytaj proszę dalej. Możliwe, że należysz do ok. 70% światowej populacji dorosłych, która – jak się szacuje – aż w takiej liczbie cierpi na objawy syndromu FOMO.
Fear of Missing Out → lęk przed pominięciem
Brzmi prawie jak UFO? 😉 Jest to syndrom, który pojawia się u użytkowników mediów społecznościowych, objawiający się lękiem, że przegapią coś istotnego i ominie ich to bezpowrotnie.
Z kolei serwis Psychology Today określił ten syndrom jako połączenie zazdrości i braku poczucia bezpieczeństwa, które prowadzi do niepokoju i niezdecydowania.
Jakie są skutki powyższego?
1) Albo nie jesteśmy w stanie podjąć decyzji, o co nam ostatecznie chodzi i nie możemy pójść konkretną drogą, tylko ciągle zostawiamy sobie kilka furtek bezpieczeństwa.
2) Albo bierzemy wszystko na siebie, co z kolei jest przytłaczające, stresujące, wykańczające!
5 kroków do pokonania FOMO
- Akceptacja rzeczywistości – bez cukru, ale z wyrozumiałością – zrozumieć, że nie jest się centrum świata.
- Nie robić porównań – zawsze obok ktoś będzie lepszy i gorszy od nas.
- Wejść w tryb OFF. Jeśli pracujesz – pracuj, jesteś na obiedzie z rodziną – świętuj. Warto mieć wyłączone powiadomienia i wchodzić na social media / messengera / sms’y itp., gdy ma się na to czas.
- Jeśli masz problem z samodyscypliną – zainstaluj rozszerzenia do przeglądarki internetowej, która podliczy, ile czasu i na co przeznaczasz na komputerze (np. StayFocused1 [Chrome]; LeechBlock2 [Firefoks]).
- Święta to dobry czas, by zaserwować sobie całkowitą przerwę od mediów. Zobaczysz, czy faktycznie biznes kręcił się dalej, czy może świat się zawalił?
Na jakie dno FOMO może ściągnąć usera mediów społecznościowych?
- Wieczne odkładanie spraw na później, wiecznie zgadzanie się na wszystko i niemożność wykonania przyjętych na siebie zobowiązań to piętrzący się stres.
- [Jeśli prokrastynacja, czyli zwlekanie, to Twój główny problem, zapraszam Cię do lektury artykułu => Prokrastynacja – dlaczego zwlekasz z realizacją swoich celów?. Z kolei w planowaniu może pomóc Ci tekst, który traktuje niemalże o tym, jak zjeść słonia w kawałkach 😉 => Jak wyznaczać cele i je osiągać? + Pomocna grafika sekwencji działań]
- Zawsze, ale to zawsze ktoś będzie miał coś nowego do sprzedania! Zawsze ktoś obok będzie coś kupował! Nowy kurs, nową usługę, narzędzia, gadżety, które obiecują, że dzięki nim zaczniesz dużo zarabiać i osiągniesz szybko sukces. Taki marketing pierze mózg, a Ty możesz nawet nie zauważyć, że jesteś już w pogoni za kolejną obietnicą szczęścia wśród złotych gór… W rzeczywistości możliwe, że:
- a) poświęcasz czas na coś, co Cię rozczarowuje,
- b) nie wykorzystałeś jeszcze narzędzi, kursów, usług, które kupiłeś wcześniej,
- c) i tak nie masz czasu na wdrożenie tego, co chcesz zakupić, a nic samo się nie zrobi, zatem lepiej sobie darować, niż tracić pieniądze…
- Staniesz się ofiarą niezrealizowanych marzeń. Przytłoczony wyobrażeniami, jak mogło być u Ciebie, a jak inni mają lepiej, będziesz tylko tracić energię. Rozproszenie nie pomaga w pracy, w planowaniu, w konstruktywnym budowaniu krok po kroku projektów. Przeciążenie psychiczne odbije się na relacjach z bliższym i dalszym otoczeniem, przez co może ucierpieć i rodzina, i praca czy biznes, który prowadzimy.
- [Może warto od czasu do czasu powrócić do źródeł.. => Lista życiowych wartości i jak być szczęśliwym, gdy nie realizujesz planu na sukces?]
Napięcie sięgające zenitu będzie oczekiwało wyłączania myślenia, snu, regeneracji, resetu, czymkolwiek dla Ciebie są te stany… Koniec końców faktycznie Twoje życie zacznie mijać Cię bokiem…
Czy warto? Czego chce Twoje serce?
Dziękuję, że czytasz aż do tego miejsca. Zostaw mi proszę komentarz poniżej. Bądźmy w kontakcie! 🙂
Jak zwykle przeczytałam u Ciebie coś ciekawego i mądrego, dziękuje 🙂 Na szczęście nie cierpię na FOMO (chociaż coś mnie ominęło) ale faktem jest, że na początku bałam się czy w ogóle ktoś zechce czytać to, co piszę również w postach, zresztą do dziś mnie to zwątpienie dopada ale teraz mam poczucie, że jak kogoś interesuję to ze mną zostanie, a jak nie to cóż… wszystkich się nie zadowoli 🙂 ślę herbaciane pozdrowienia 🙂 :*
Bea, masz bardzo zdrowe podejście! Dziękuję Ci za Twój komentarz.
Serdeczne uściski :*
Ja chyba powoli z tego FOMO się wydostaję, choć przyznam, że nie jest lekko 🙂 Tyle rzeczy chciałabym zrealizować!
Magdo, jakże Cię dobrze rozumiem! :*
Ściskam Cię gorąco, jednocząc się w tych nagromadzonych pragnieniach, jednakże trzmając sieczący miecz w dłoni!
Serdeczności <3
Bardzo podoba mi się, że poruszasz ten temat! Znam osobiście wiele osób w nieustannym strachu, że coś przegapią. Robiłam kiedyś taki mini warsztat na temat FOMO i FOBO (fear of better opportunities) oraz tego, jak trudno nam dokonać wyboru (wielu z nas wiecznie sprawdza dostępne opcje i im więcej mamy do wyboru, tym trudniej nam go dokonać). Takie przytłoczenie zamiast dawać nam wolność odbiera nam ją, czyli paradoksalnie wolność wyboru zmienia się w tyranię wyboru, a gdy jest to napędzane przez FOMO, to tragedia gotowa! Twój artykuł powinien być obowiązkową lekturą dla większości z nas.
Klaudio, jeśli ktoś chce zrealizować to, czego się nasłuchał, to w pewnym momencie dojdzie do granicy i albo wpadnie w spiralę, która go wykończy, albo zacznie płacić komuś, kto za niego będzie ładował węgiel do pieca, albo zatrzyma się i zastanowi, co faktycznie jest mu potrzebne.
Szczerze liczę, że ten artykuł zachęci do refleksji, by zweryfikować, gdzie się jest i ułatwić decyzję o eliminacji zbędnych obciążeń ze swojej codzienności.
PS. Bardzo lubię Twoje warsztaty – oglądałam parę Twoich webinarów. Jestem Twoją fanką 😀 Dobrze, że w dzisiejszych czasach odległość nie jest przeszkodą!
Serdecznie Cię pozdrawiam :*
SC
Z pewnością nie jedną osobę zmusi do refleksji! A jeszcze lepiej do podejmowania konkretnych działań. Lubię takie artykuły, które mają „dwa w jednym”, czyli takie jak ten powyższy właśnie! PS Ale mi miło, że widziałaś moje „występy” 🙂 Będzie mi super miło, jak się kiedyś ujawnisz, jeżeli znowu zawitasz do mnie – obojętnie, czy na żywo, czy pod nagraniem! Serdeczności z Zielonej Wyspy!
Klaudio, dobrze, obiecuję się następnym razem ujawnić. :*
PS. wiesz, bo ja to się tak ukrywam w tych internetach. 😀 Hahahaha
Poczułam się lepiej czytając twój tekst, bo i ja czasem czuje się przytłoczona mediami społecznościowymi i ciągłą pogonią za króliczkiem, dlatego ostatnimi czasy powoli odpuszczam sobie i dobrze mi z tym 🙂
Aga, dziękuję Ci za to, bo dzięki temu wiem, że było warto się przyznać, jaka jestem nieidealna 😉
Jesteśmy tylko i aż ludźmi…
Ściskam ciepło :*
SC