monetyzacja

Monetyzacja własnej działalności – dodatkowe sposoby

Porozmawiajmy o monetyzacji działań w Internecie. Dziś zapraszam Cię do wpisu gościnnego autorstwa Grzegorza Świerniaka. 

Wiele osób może odnieść wrażenie, że zarabianie jako bloger, influencer czy freelancer jest przyjemne i nie wymaga większego wysiłku. Jeżeli ktoś jednak spróbuje podążyć tą drogą, szybko okazuje się, że pozyskanie reklamodawców lub zleceń nie jest łatwym zadaniem.

Jak zatem wykorzystać wszystkie możliwe sposoby monetyzacji oraz przekonać do siebie potencjalnych partnerów?

 

Umiejętnie wyceniaj swój czas

To pierwsza i najważniejsza sprawa. Niezależnie od tego, czy prowadzisz bloga tematycznego, kanał na YouTube, czy może piszesz na zlecenie, unikaj zleceń o skrajnie niskim wynagrodzeniu. Oczywiście jest to sprawa mocno subiektywna, ale jeśli za godzinę pracy masz otrzymać pięć złotych, zapał do większego zaangażowania we własny projekt może szybko opaść.

Czasami niskopłatne zlecenia bronione są stwierdzeniem, że od czegoś trzeba zacząć. Prawda jest taka, że dla osób posiadających grono odbiorców takim „początkiem” jest ich popularność – liczba odwiedzin i aktywność fanów. Z kolei freelancer może samodzielnie stworzyć swoje portfolio i pokazywać je zleceniodawcom jako próbkę swoich możliwości.

Nie przesadź jednak w drugą stronę. Jeżeli wycena twoich usług będzie abstrakcyjnie wysoka, możesz stracić okazję do współpracy. Zleceniodawca chce konkretnego efektu, często wyrażonego poprzez wskaźnik ROI i sam branding to czasami dla niego za mało. Szczególnie dotyczy to sytuacji, kiedy koszt współpracy z tobą będzie wyższy niż typowy miesięczny budżet kampanii reklamowej w danej branży.

 

Na czym zarabiać?

Freelancerzy najczęściej skupiają się na wykonywaniu odpłatnych tekstów lub grafik. Z kolei influencerzy zazwyczaj oferują stworzenie wpisu blogowego na temat danej marki, wzmiankę o niej w którymś z wpisów na profilu społecznościowym czy lokowanie produktu w filmie na YouTube.

Część nisz wykształca swoiste formaty reklamowe, które kształtują akceptowany zakres promocji marek. Przykładem takiej formy mogą być krótkie wstawki reklamowe zamieszczane permanentnie w filmach na YT – tzw. prerolle. Przypominają one spoty emitowane przez samą platformę jednak w przeciwieństwie do nich nie podlegają regułom monetyzacji reklam za wyświetlenia. Daje to zdecydowanie więcej możliwości zarówno w obrębie tworzenia contentu, jak i czerpania z niego zysków.

 

W przypadku blogerów istnieje też jeszcze jedna popularna droga do zarabiania – umieszczanie wpisów sponsorowanych zawierających linki pozycjonujące. Pamiętaj jednak, żeby w miarę możliwości wpisy takie były jak najbardziej merytoryczne oraz powiązane z zainteresowaniami twoich fanów. W innym przypadku po kilku takich publikacjach zaczniesz ich do siebie zrażać.

Z drugiej strony, umiejętnie przeprowadzona oraz właściwie zakomunikowana współpraca z uznaną marką może legitymizować dany blog czy influencera jako eksperta w swoim obszarze. Należy w takiej sytuacji wyważyć przekaz reklamowy i merytoryczny oraz np. sprawić, że odbiorcy odniosą korzyść z twojego sukcesu. Promocyjna oferta, gratisy lub organizowany jednocześnie konkurs z wartościowymi nagrodami mogą sprawić, że fanom znacznie łatwiej będzie przejść do porządku dziennego z komercjalizacją działalności.

 

Pieniądze to nie wszystko

Skoro padła już wzmianka o lokowaniu produktów – zarabianie nie musi zawsze być rozliczane finansowo. W niektórych przypadkach łatwiej przekonasz zleceniodawcę do wymiany barterowej. Rzecz jasna ma to sens wtedy, gdy coś z oferty zleceniodawcy jest ci potrzebne lub po prostu przydatne. Niestety, niektóre firmy nadal mogą oferować jedynie wypożyczenie produktów stawiając sens całej współpracy pod dużym znakiem zapytania.

Gdzie szukać zleceń?

Można czekać, aż zleceniodawcy przyjdą sami, ale nie jest to zbyt efektywna strategia. W wielu przypadkach sprawdza się ona dopiero przy odpowiednim poziomie rozpoznawalności. Początkujący freelancer musi natomiast szukać zleceń we własnym zakresie, najczęściej przeglądając facebookowe grupy ogłoszeniowe. Można też zaglądnąć do portali ogłoszeniowych w rodzaju Oferii i OLX, jednak tam trzeba liczyć się z ogromem ofert proponujących niemal szokujące warunki współpracy.

Dobrą taktyką jest samodzielne wysyłanie propozycji współpracy do firm. Pitchując konkretne marki, warto zadbać o dopasowanie przesyłanego portfolio do profilu odbiorcy. Metoda ta zazwyczaj wymaga poświęcenia sporej ilości czasu – większość firm zignoruje kontakt lub odpowie negatywnie. Z drugiej strony jest szansa, że nawet w przypadku braku zapotrzebowania na usługi danego copywritera, zostanie on zapamiętany na przyszłość.

Z influencerami jest podobnie. Mogą sami kontaktować się z firmami, których działalność jest powiązana z profilem widzów i czytelników danego kanału, bloga lub profilu. Co ważne, warto od razu sugerować konkretny temat. W ten sposób omija się jeden z etapów procesu decyzyjnego reklamodawcy. Przykład? Blogerki zajmujące się parentingiem mogą zaproponować sklepom sportowym stworzenie materiału na temat aktywności fizycznej w ciąży.

Osoby odpowiedzialne za marketing bardzo często potrzebują odpowiednich danych, aby uzasadnić wydatki na poszczególne typy reklam. Z tego powodu skuteczną praktyką jest dołączanie najistotniejszych statystyk, jak liczba odwiedzin lub fanów, średnie zasięgi, profil demograficzny i geograficzny odbiorców, a nawet efekty wcześniejszych przykładów współpracy. Jest to kolejny sposób na przyspieszenie komunikacji, dostarczenie dodatkowych argumentów za wyborem twojej oferty i pokazanie profesjonalnego podejścia do tematu.

 

Wiele kanałów, wiele możliwości

Korzystanie z wielu kanałów komunikacyjnych oraz rozszerzanie własnej działalności jest dobrym pomysłem samym w sobie. Zaproponowanie firmom czy zleceniodawcom dodatkowych wariantów współpracy może w przypadku wahania lub wielu konkurencyjnych ofert przechylić szalę na twoją stronę. Z tego powodu warto zagospodarować wszystkie dostępne opcje – profil na Twitterze i w innych mediach społecznościowych, newsletter czy budowanie społeczności, nawet jeśli nie będziesz intensywnie z nich korzystać.

Osoby prowadzące kanały na YouTube mogą pomyśleć o rozpoczęciu streamingu. Część blogów zaczyna nagrywać podcasty czy statyczne materiały video, w których wypowiadają się na znane im tematy lub prowadzą narrację. Czasami bardzo interesującym podejściem będzie tworzenie wspólnych materiałów z innymi osobami z branży. Każda z tych opcji może znaleźć zastosowanie również we współpracy komercyjnej.   

Ciekawym pomysłem jest też stworzenie własnej grupy dyskusyjnej na Facebooku. Influencerzy lub popularne fanpage mogą dzięki temu łatwiej śledzić oczekiwania fanów i dostosowywać oferty dla reklamodawców. Freelancerzy w ten sposób łatwiej zbudują markę osobistą, a rozpoznawalność ich nazwiska z pewnością ułatwi wyróżnienie się wśród innych wykonawców.

Co więcej, to tylko niektóre z dostępnych możliwości. W części branż nadal sprawdzają się fora skupione wokół danego tematu czy twórczości. Wiele osób związanych m.in. z gamingiem czy esportem, chętnie buduje społeczność korzystając z Discorda.

 

Twórz coś swojego

Zarabiać można nie tylko dzięki reklamodawcom. Równie dobrze można projektować własne gadżety. Koszulki z logiem kanału, kubki z grafikami danego rysownika, e-booki z poradami lub luźnymi przemyśleniami na temat branży – to tylko kilka możliwości, dzięki którym można zarabiać. Warto przy tym jednak pamiętać, że jest to droga raczej dla osób, które bądź już mają dużo fanów, bądź są kojarzone jako kompetentne w swojej dziedzinie.

Pamiętaj, że sprzedaż gadżetów, e-booków i kursów również podlega opodatkowaniu. Dla niektórych jest to oczywisty aspekt, jednak początkujący mogą o nim zapomnieć.

Jeśli nie masz własnej działalności gospodarczej, zawsze możesz skorzystać z platform pośredniczących, które wypłacają Ci część zysków i rozliczają się na podstawie umowy o dzieło lub umowy-zlecenia. Szczególnie proste jest to w przypadku materiałów cyfrowych – tu wystarczy po prostu poszukać ofert selfpublishingu.

Co ciekawe, niektórzy blogerzy i rysownicy zarabiają także na e-bookach lub drukowanych albumach zawierających podsumowanie dotychczasowych publikacji. Dotyczy to w szczególności profili i blogów z humorystycznymi rysunkami lub komiksami. Tego typu albumy można wypromować jako prezent, ale fani często kupują je też po to, by czasem wrócić do wcześniejszych obrazków – w końcu łatwiej przekartkować książeczkę, niż przez kwadrans scrollować stronę z profilem FB.

 

Ostrożnie z programami partnerskimi

Dekadę temu doskonałym sposobem na zarabianie na własnych stronach było korzystanie z programów partnerskich i afiliacyjnych. Polecanie produktów przez osoby związane z daną branżą może prowadzić do wzrostu ich sprzedaży – i zwykle tak się dzieje. Z czasem pojawił się jednak pewien problem.

Część programów rozlicza się na podstawie prowizji od sprzedaży (czyli w modelu CPA), ale tylko pod warunkiem, że strona partnerska była ostatnią, z jakiej przeszedł kupujący. Prezentujesz więc swoim fanom produkt i zachęcasz ich do poznania dalszych szczegółów. Klikają w link, przechodzą na stronę sklepu. Załóżmy, że oferta im się spodobała i dokonują zakupu. W koszyku widzą pole kodu rabatowego i… przechodzą do Google, by sprawdzić, czy coś znajdą. Zazwyczaj w dalszej kolejności trafiają na strony agregujące takie kody i jednocześnie obecne w jednym z programów afiliacyjnych. Wracają do sklepu za ich pośrednictwem, a prowizja wywalczona przez Ciebie przechodzi na nich.

Jak radzić sobie z tym problemem? Przede wszystkim przetestuj, czy problem dotyczy również ciebie. Niektóre branże, na przykład usługi finansowe, są wolne od tego problemu. Jeśli jednak sprawa jest beznadziejna, zawsze możesz poszukać programów partnerskich rozliczanych w modelu CPC.

 

Uczyń fanów mecenasami

Na koniec jeszcze jedna możliwość. Jeśli twoi fani doceniają to, co robisz, mogą zechcieć sponsorować cię drobnymi kwotami. Co ważne, dotyczy to nie tylko influencerów. Freelancerzy mogą zaskarbić sobie uznanie poprzez prowadzenie serwisu z poradami lub regularne sporządzanie branżowych prasówek. Same zbiórki najlepiej organizować poprzez platformy pośredniczące, np. Patreon lub jego polski odpowiednik – Patronite. Ułatwi to późniejsze rozliczenia podatkowe. Dla niektórych projektów crowdsourcing stał się podstawowym źródłem dochodów, dzięki którym mogły one uniezależnić się od platform, będących wcześniej podstawą ich działalności.

Skoro mowa o mecenacie – zawsze możesz też przygotować zbiórkę pieniędzy na konkretny projekt. Youtuberzy czasem proszą swoich widzów o wsparcie przy zbieraniu na lepszy sprzęt. Autorzy blogów podróżniczych mogą zorganizować zrzutkę na wyjazd do egzotycznych zakątków świata. Możliwości jest wiele. Jeśli jednak mają mieć szansę na sfinalizowanie, muszą być dokładnie opisane, odnosić się do realnych kosztów, a samym wspierającym warto oferować coś w zamian. Wreszcie rzecz najważniejsza – skala takiej akcji musi być adekwatna do liczebności danej publiki.

Czy to wszystko?

Zdecydowanie nie. Najlepsze sposoby na zarobek to sposoby unikalne. Zawsze więc próbuj jakoś wyróżnić zarówno swoją ofertę (w przypadku freelancerów), jak i treść, która przedstawiasz w swoich kanałach społecznościowych (w przypadku influencerów). Czasami nawet drobne akcenty potrafią odróżnić cię od setek podobnych.

 

Autorem artykułu jest Grzegorz Świerniak, redaktor bloga PayLane