Cześć!
Dziś zapraszam do lektury artykułu, który będąc u nas w gościnie, zostawiła specjalnie dla Ciebie Jowita Trzaska. Ta bosko nieidelna kobieta pomaga przedsiębiorczym kobietom ujarzmić perfekcjonizm i ruszyć z miejsca z projektami. Żyć bez obaw i strachu. Żyć z radością i zadowoleniem.
Anna jest perfekcyjną panią domu. Dba o wspólną przestrzeń jak mało kto. Codziennie odkurza, wyciera podłogi, dwa razy dziennie ściera kurze z mebli, bo tyle pyłu wisi przecież w powietrzu. Jej okna lśnią jak kryształy, mimo wszystko codziennie przeciera je płynem. Kiedy do niej przychodzę, zastanawiam się, czy mogę usiąść na kanapie, bo mogłabym przypadkiem zburzyć koncepcję mizernie ułożonych poduch. Czasami czuję się głupio, bo moje standardy czystości nijak mają się do jej standardów. Czasami nawet zarzucam sobie, że może zbyt mało się staram…
Jest jednak jedna rzecz, która mnie niepokoi. Ostatnio wpadłam do Anki i przyłapałam ją na polerowaniu klamek. Zapytałam, po co to robi, zdziwiona odpowiedziała, że w zasadzie to nie wie, zrobiła to bezwolnie. Przyznała mi się, że ma obsesję na punkcie sprzątania. Nie potrafi zasnąć, kiedy widzi okruszek na podłodze. Każda smuga na oknie powoduje, że myje je od nowa, a kurz pod szafkami doprowadza ją do szewskiej pasji. Cały czas biega ze szmatą, brakuje jej czasu na wypoczynek i jest już mega zmęczona, ale nie potrafi odpuścić.
Zapytałam, co na to jej bliscy. Rzuciła, że nie wie, bo nie ma czasu, żeby usiąść z nimi i porozmawiać. Wciąż jest coś do zrobienia, a dom i tak jeszcze nie wygląda, jakby ona tego chciała. Pomyślałam: „Acha! Perfekcjonizm objął ją czule swoimi mackami”.
Perfekcjonizm ma wiele twarzy
Czasami nas wspiera, a innym razem wodzi na manowce.
Osoby, które dotyka niezdrowy perfekcjonizm:
- mają poczucie, że to, co robią cały czas, nie jest wystarczająco dobre,
- nie czerpią satysfakcji z własnych działań,
- stawiają sobie nierealne cele,
- odczuwają lęk przed rozpoczęciem działania i przed ewentualną porażką,
- każde zadanie traktują jako sprawdzian z poczucia własnej wartości.
Perfekcjonizm jednak to tak naprawdę tylko zasłona dymna, pod którą najczęściej chowają się między innymi wstyd czy niskie poczucie własnej wartości. Oznacza to, że aby go okiełznać, trzeba zacząć od pracy nad sobą.
Cichy truciciel
Niezaopiekowany perfekcjonizm prowadzi do chronicznego stresu, pogorszenia relacji z bliskimi, depresji, a czasem nawet do prób samobójczych.
Jak zatem z nim walczyć? Choć „Walka” to niezbyt szczęśliwe określenie, bo od razu może skłaniać do wycofania się bez jednej próby. Nie każdy lubi walczyć, bo nie zawsze ma w sobie zgodę, by przegrać. Jednak idąc tym tokiem rozumowania, aby zacząć walkę, wpierw trzeba dobrze zidentyfikować wroga. Im lepiej go zweryfikujemy, tym łatwiej będzie nam dobrać właściwą broń.
Bilans zysków i strat
Pierwszy krok to zrobienie bilansu perfekcjonizmu. Zobaczmy, w czym perfekcjonizm nas wspiera, ale także jakie koszty ponosimy, pielęgnując go w sobie. Wypisz na kartce wszystkie plusy i minusy.
- Pomyśl, jakie koszty poniesiesz, ale także, co zyskasz, kiedy poluzujesz swoje standardy?
- Zastanów się, czy jesteś gotowa na zmianę.
- Do czego ta zmiana jest ci potrzebna i co dzięki niej osiągniesz.
Możesz teraz powiedzieć: „ale ja już tyle razy próbowałam i nic nie mogłam z tym zrobić”.
- Nie mogłaś, a może nie chciałaś?
Często to kobiety same siebie sabotują, nie podejmując walki o siebie, co jest typowe dla perfekcjonistów. Perfekcjonista nie podejmie działania, które jest mu obce, bo może ponieść porażkę, a tej nie akceptuje w swoim życiu. Więc to, co mogę poradzić, to podjęcie świadomej decyzji z pola serca, za którą idzie działanie.
Podejmij świadomą i wiążącą decyzję
Decyzję najlepiej spisać na kartce i powiesić w widocznym miejscu, okrasić ją datą i swoim podpisem oraz przypieczętować działaniem. Jednym małym kroczkiem. Co nim może być? Na przykład, jeśli ciągle gdzieś biegniesz za ideałem, spróbuj po przebudzeniu pobyć przez pięć minut w ciszy. Spróbuj zauważyć, że bez twojego biegu świat wciąż będzie istniał.
Praca nad sobą
Jeśli chodzi o dalsze kroki, może rozczaruję, ale nie ma złotego środka. Każdy z nas jest inny i u każdego perfekcjonizm ma inne nasilenie, inny kierunek. Dobrze skonsultować swój problem z osobą, która się specjalizuje w tym temacie.
Perfekcjonizm często ma swoje korzenie w dzieciństwie. Warto tam zajrzeć, by je zbadać.
Być może nigdy nie doświadczyłaś współczucia? Może za twoim perfekcjonizmem chowa się wstyd czy strach przez byciem niewystarczająco dobrą? A może wygórowane oczekiwania dorosłych względem ciebie jako dziecka sprawiły, że wciąż walczysz o bycie zauważoną?
Warto się temu przyjrzeć pod empatycznym okiem profesjonalisty, bo to klucz do rozwiązania problemu.
Jeśli jednak masz opór przed pracą z terapeutą lub coachem, możesz zacząć od zrobienia kilku innych rzeczy, które niżej podpowiadam.
Napisz swoją historię
Codziennie zapisuj w pamiętniku opowieść o swoim życiu. Zacznij od najmłodszych lat. Im bardziej się cofniesz, tym lepiej. Pamiętaj, że tylko ty będziesz czytała tę historię, więc bądź szczera ze sobą. Jeśli masz potrzebę kląć, pozwól sobie. Masz ochotę zapłakać? Płacz. Pisz wszystko, co pamiętasz, z każdym najmniejszym detalem. Opisz, jakie emocje ci towarzyszyły, jakie myśli pojawiały w głowie, gdzie twoje uczucia lokowały się w ciele. To bardzo oczyszczający proces.
Czerp siłę z przeszłości
Pomyśl, co w twojej przeszłości potraktowałaś jako porażkę, co było nie dość idealne dla ciebie, a z perspektywy okazało się strzałem w dziesiątkę i przyniosło ci nieoczekiwane profity. Czego to doświadczenie cię nauczyło? Często wydaje nam się, że właśnie doczekałyśmy końca świata, a potem okazuje się, że to był początek wspaniałej przygody.
Koncentruj się na celu
Wybierz dowolny aspekt, który ma związek z twoim perfekcjonizmem. Nad czym chcesz pracować (np. skrupulatność przy pisaniu maili, nienagannie wyprasowana koszula, a może idealnie poukładane dokumenty)? Wybierz tylko jeden. Nazwij swoje standardy i zachowania. Zapisz, jak zamierzasz sobie z poradzić. Pamiętaj, by stosować metodę małych kroków. W końcu nie od razu Rzym zbudowano.
Pozbądź się automatycznych myśli
W twojej głowie szaleje krytyk, który automatycznie neguje, umniejsza lub potępia twoje działanie, lub – co gorsza – ciebie? Zazwyczaj jesteś jego bardzo potulnym słuchaczem?
Zamień role. Podyskutuj z wewnętrznym krytykiem, ale na pewnych warunkach. Niech to będzie rozmowa na papierze. Kwestionuj słowa krytyka. Poproś o dowody, które można zweryfikować, np. jeśli słyszysz, że: „nie nadajesz się do tego zadania”, zapytaj, po czym tak sądzi? Czy kiedyś już takie zadanie wykonywałaś? Czy poszło ci źle? Kiedy to było? Zapisz, czego się wówczas nauczyłaś i co teraz zrobiłabyś inaczej.
Daj sobie prawo do błędów
Kiedy przystępujesz do danego zadania, daj sobie prawo do popełniania błędów. Umów się sam ze sobą, że w danym zadaniu możesz popełnić na przykład nie więcej niż pięć nietrafionych ruchów. Twoja głowa zyska spokój, a ty skupisz się na działaniu. Założę się, że nigdy nie osiągniesz tej liczby potknięć przy jednym zadaniu. 😉 Zaakceptuj, że jesteś niedoskonała, bo być może właśnie w tej niedoskonałości tkwi twoja doskonałość! Pomyśl, gdybyś przechadzała się po parku, mijała dziesięć idealnych drzew i nagle jedenaste miałoby powykręcane gałęzie czy wyróżniający się pień, zwróciłabyś na to uwagę? Czy wyjątkowe dzieła przyrody potrafią zachwycać? Myślę, że tak. Ty także jesteś wyjątkowym mieszkańcem wszechświata.
Zmień swój słownik
Jeśli używasz względem siebie słów: „muszę”, „powinnam”, „należy”, spróbuj je zakwestionować i napisz, co „wolisz” robić. Na przykład: „muszę zorganizować ten event tak, by innym zbierali szczęki z podłogi” zmień na: „chciałabym zorganizować ten event tak, by inni zbierali szczęki z podłogi”. Od dziś używaj słów: „chcę”, „pragnę”, „życzyłabym sobie”.
Czy zastanawiałaś się kiedyś, kto ustanowił owe zasady, że coś „musisz”, „należy” i coś „trzeba”? Autor nieznany? A my jak owieczki idziemy za stadem. Wyłam się!
Obniż swoje standardy
Postaraj lekko obniżyć swoje standardy. Jeśli coś wykonujesz na 100%, sprawdź, czy poziom 80% byłby wystarczający? Zobacz, co się stanie. Jak zareagują na to inni? Na przykład, jeśli dotychczas przed wysłaniem maila sprawdzałaś go pięć razy, spróbuj teraz wysłać go nieidealnego i zobacz, jaka będzie reakcja adresata. Dla większości ludzi zadanie wykonane bardzo dobrze (80%) jest super! Ludzie nie zauważą różnicy pomiędzy bardzo dobrze a perfekcyjnie.
Pamiętaj, że nie ból nas niszczy, ale to, co robimy, by go uniknąć. Rozpraw się zatem ze swoim bólem i zerwij kotarę perfekcjonizmu. Pamiętaj, że „perfekcyjne” nie istnieje. Bądź bosko nieidealna jak czterolistna koniczyna. 🙂 Niby wybryk natury, a wszyscy się nią zachwycają.
—
O Autorce wpisu gościnnego
Jowita Trzaska pomaga przedsiębiorczym kobietom ujarzmić perfekcjonizm i ruszyć z miejsca ze swoimi projektami, bez obaw i strachu, a z radością i zadowoleniem. Od ponad 20 lat pracuje z ludźmi. Manager zespołów z 16-letnim stażem. Dyplomowany life & business coach, certyfikowany coach kryzysowy w biznesie, trener rozwoju osobistego, mentorka. Autorka książki „Bosko nieidealna”.