Agata Kowalska

Jak zmienić swoje życie?

Jeśli zastanawiasz się, jak zmienić swoje życie, chcę Ci opowiedzieć swoją historię. Zobaczysz, że realizacja marzeń, jest możliwa bez względu na wiek i bez względu na to, jak daleko zaszłaś w swojej obecnej ścieżce zawodowej. Jeśli pragniesz zmiany, zrób to! Niech mój przykład Cię zainspiruje.

Niepudrowe dzieciństwo

Mam na imię Agata. Pracowałam, od kiedy pamiętam. Pamiętam swoją pierwszą sprzedaż. Kiedy byłam w szkole podstawowej, chciałam sprzedawać puszki po coli i innych napojach. (Wiesz, w latach 90. taka była moda. Wszyscy je zbierali.) Raz stanęłam przy osiedlowej drodze z koleżanką w nadziei na zarobienie pieniędzy na gumy do żucia „Donald” i ktoś kupił ode mnie jedną puszkę! Ach, moje dzieciństwo! Ono właściwie zaważyło na wszystkim.

Miałam wpojone przez babcię, że muszę zarabiać, aby pomóc mamie, która wychowywała mnie sama. „Musisz odciążyć matkę” – mówiła. To odciążałam. Długo nie potrafiłam odnaleźć swojej drogi, ale zawsze wiedziałam, że tkwi we mnie olbrzymi potencjał, choć nie wiedziałam, jak zmienić swoje życie na lepsze.

Samoocena to nasza siła przebicia

Na starcie w dorosłość nie dostałam wysokiego poczucia własnej wartości. Byłam gruba, z wadą wrodzoną dłoni i nie miałam w domu ojca jak inne dzieci. Moja mama też nie miała łatwo, urodziła mnie w wieku 18 lat. Z tych i wielu różnych powodów często byłam odrzucana przez rówieśników w szkole. To także miało przełożenie na moje problemy w nauce. Jeśli dodamy do tego moje cechy, jak: roztrzepanie, brak skupienia uwagi na jednej rzeczy przez dłuższy czas, to możesz sobie wyobrazić, że nie byłam idealną uczennicą.

Choć jestem, jaka jestem do dziś, 🙂 jest we mnie jedna podstawowa różnica => lubię siebie, akceptuję taką, jaką jestem i akceptuję inność w ludziach dookoła mnie. Dzięki temu jestem otwarta, uśmiechnięta i mam wewnętrzną siłę, by iść do przodu. 😀

Pierwszy wybór nie musi być ostatecznym

Wracając do mojej historii. Kiedy przyszedł czas na decyzję o przyszłości i musiałam się zdecydować, jaką ścieżkę zawodową wybieram, usłyszałam od swojego otoczenia jedynie: „Dziecko studia są dla bogatych, gdzie Ty będziesz się tam pchać”. Zatem nie pchałam się tam i wybrałam, idąc przykładem swojej koleżanki, studium zawodowe ze specjalizacją asystentki stomatologicznej.

W zawodzie przepracowałam 12 lat. Tak, 12 lat kręciłam się w kółko jak chomik. Podnosiłam swoje kwalifikacje i co roku zmieniałam miejsca pracy (a może nawet i częściej?) w nadziei, że coś się zmieni…, że zmieni się moje życie. Jak myślisz, co napiszę dalej? Tak, masz rację. Moje życie się nie zmieniało… Szkoliłam się, jeździłam na kursy, to jednak nadal nie było to, co dawałoby mi poczucie spełnienia. Cholernie się wtedy męczyłam i nie wiedziałam, jak zmienić swoje życie. Zaczęłam w końcu szukać rozwiązań w sobie…

Zajrzyj uważnie w siebie

Kiedy zaczęłam żyć bardziej uważnie, kiedy zaczęłam poszukiwać odpowiedzi, gdzie jest szczęście, którego tak pragnę, dowiedziałam się, że to nie w mojej pracy tkwił problem.

Moje relacje z ludźmi również pozostawiały wówczas wiele do życzenia. Zaczęłam zatem bardzo intensywnie szukać przyczyn własnego poczucia niespełnienia. Chciałam odnaleźć powód, dlaczego moje życie nie wyglądało tak, jak chciałam. Poszukiwanie odpowiedzi w sobie było początkiem nowego etapu. Bez tego nie wiedziałabym, jak zmienić swoje życie.

Klucz do odpowiedzi na pytanie: jak zmienić swoje życie?

Zainteresowałam się rozwojem osobistym. Akurat w moim przypadku konieczna była praca ze specjalistą, w czasie której w końcu doszłam do odpowiedzi na podstawowe pytania: kim jestem i co chcę robić w życiu. Jednakże najcenniejsze na tym etapie było to, że nauczyłam się, jak żyć i jak budować zdrowe relacje.

Zwrot o 180°

Wybrałam anglistykę, bo wiedziałam, że w językach jest przyszłość, poza tym był to jedyny przedmiot o którym mama mi mówiła, że jestem dobra – a nawet bardzo dobra. 😉 Nauczanie zaczęłam traktować jako jedną z dróg, która może nauczyć ludzi wiary w siebie.

Rozpoczęłam studia, na które od zawsze chciałam pójść. Uwierz mi, nie było, jak w bajce. Studiowałam zaocznie i choć w międzyczasie poznałam mojego partnera, któremu zawdzięczam ogromne wsparcie we wszystkich moich działaniach oraz przeprowadziłam się do Bielska-Białej, gdzie mieszkam do dziś, pracowałam niemal w pocie czoła. Wierzyłam, że mi się uda i działałam, bo już wiedziałam, jak zmienić swoje życie. Wyznaczyłam sobie cel.

Rano pracowałam w gabinecie stomatologicznym, popołudniami dawałam korepetycje, a w weekendy chodziłam na studia. Z czasem poczułam, że za dużo czasu traciłam na coś, czego nie lubiłam robić. Postawiłam wszystko na jedną kartę, odeszłam od stomatologii i otworzyłam własną działalność gospodarczą. Dostałam dofinansowanie z urzędu pracy. Była to kwota rzędu 23 tyś. na start. Kupiłam za to rzeczy, które pomogły mi rozwinąć firmę.

Początki własnej działalności gospodarczej

Najpierw pracowałam sama – dużo…, od rana do wieczora. Musiałam zarobić na życie, na utrzymanie, na studia. Kursanci bardzo szybko mnie polubili, bo jestem otwarta. Zatem moje cechy charakteru w końcu zaczęły się przekładać na efekty w pracy. Czułam radość i satysfakcję z podjętej decyzji.

Z czasem jednak zaczęłam odnosić wrażenie, że już mi brakuje godzin w dobie. Znowu stanęłam przed wyborem, jak zmienić swoje życie:  uczyć samej (co już całkowicie pozbawiało mnie czasu dla siebie) czy zacząć zatrudniać ludzi i budować swoją markę – swoją szkołę! (w którą musiałabym zainwestować pieniądze). Opcja numer dwa wydała mi się najrozsądniejsza. Poza tym od zawsze lubiłam wyzwania. 😉

Wzniesienie biznesu na wyższy poziom

Zatem zaczęłam zatrudniać ludzi i przekonywać się na własnej skórze, co oznacza prowadzenie firmy. Znowu nie było łatwo, ale było pięknie. W końcu zaczęłam się realizować! Jednakże bardzo pilnowałam wszystkiego i cisnęłam, gdzie się tylko dało, bo wysoki ZUS naschodził dużymi krokami. Nauczyłam się kalkulacji, pisania umów, przepisów.

Początkowo byliśmy firmą mobilną, dojeżdżaliśmy do klienta, jednak czułam, że chcę czegoś innego. Zależało mi, aby budować jakość, klimat, atmosferę. Wynajęłam lokal. Zmieniłam organizację firmy. W międzyczasie przybywało nam klientów, umów z firmami, pomysłów. Jedne się wypalały, a inne nie, jednakże nieustannie miałam w sobie przekonanie, że wiem, dokąd zmierzam. Przede mną był jasno wyznaczony cel, by prowadzić godne i szczęśliwe życie.

Pracownicy to kapitał firmy

Przyszedł czas na płacenie wysokiego ZUSu – przeżyliśmy. Przestałam wszystko robić sama. Obrotami zarządzałam tak, aby mieć pieniądze na inwestycję – [tu czytaj:] LUDZI, którzy pomagali mi w organizacji firmy, tj: asystentkę, informatyków, specjalistkę od social media. Zawsze szanowałam i szanuję pracę moich lektorów, dlatego sukcesywnie podnosiłam ceny za nasze usługi, aby móc moim pracownikom zapłacić na tyle dobrze, na ile tylko było mnie stać.

Wiedziałam, że praca nad firmą będzie wymagała ode mnie pracy. Liczyłam dochody, aby stopniowo lektorom oddawać pod opiekę swoich uczniów i grupy, by mieć czas na zarządzanie biznesem. Uczyłam się i nadal doskonalę się w zarządzaniu. Działania, które podjęłam pozwalają nam na rozwój. Obecnie jesteśmy na etapie zmiany lokalu na większy, przestronniejszy, bardziej przyjazny. Znowu podniosłam sobie poprzeczkę.

Od rzemieślnika do szefa

Chyba nie byłabym w stanie napisać tego artykułu, nie dzieląc się z Tobą moją historią. Miało być o radach, jednak podczas mojej przemiany nauczyłam się:

  • dawać sugestie ludziom, który pytają mnie o rady,
  • a ludziom, z którymi pracuję, wydawać polecenia.

Będąc szefem, trzeba pamiętać o byciu człowiekiem, ale także brać odpowiedzialność za swoje czyny i być konsekwentnym. Konsekwencja boli, bo trzeba egzekwować wykonanie zadań od ludzi, których się lubi. Bo tracimy na “fajności”, ale zyskujemy na szacunku… Tego też się musiałam nauczyć.

Bycie szefem jest jedną z najtrudniejszych ról, jakie do tej pory odgrywałam w swoim życiu. Dlaczego?

Napiszę Ci, co oznacza dla mnie bycie szefową. To:

  • granice, które należy wyznaczać mimo wszystko,
  • szacunek, którym trzeba obdarować mimo wszystko
  • równowaga pomiędzy krytyką a pochwałą.

To także wiele innych aspektów, nad którymi nieustannie pracuję.

Mówi się, że dwa pierwsze lata są najtrudniejsze w prowadzeniu działalności. Nie zgodzę się z tym. Jeśli masz pasję, jesteś uczciwy i kochasz to, co robisz, ludzie przyjdą do Ciebie, bo będą to czuć. Tylko bądź autentyczny i jakiś.

Najtrudniejszy według mnie jest moment, kiedy uczysz się być szefem i przedsiębiorcą. Kiedy zaczynasz rozumieć wszystkich swoich byłych pracodawców…

 

14717183_1248629485200938_4916156588538351078_n

Agata Kowalska

Filolog języka angielskiego, właścicielka For You Nauka Języków Obcych, która ukończyła również studia z zarządzania o specjalizacji International Business.
Nauczanie języka jest jej pasją i przynosi jej dużo satysfakcji, zwłaszcza praca z osobami dorosłymi. Wierzy w ludzi i ich potencjał. Wciąż wyznacza sobie ambitne cele i szuka nowych inspiracji, które pomagają jej w spełnianiu marzeń.
Fascynuje ją psychologia, coaching, literatura, marketing i zarządzanie. Kocha zwierzęta.
W maju 2016 r. zdobyła tytuł Kobbiety na miarę czasów w plebiscycie magazynu Kobbieciarnia. Więcej o niej i o lektorach szkoły For You dowiesz się na Foryou.edu.pl.


Jeśli uważasz, że historia Agaty może komuś pomóc, przyłóż rękę i wywołaj razem z nami efekt motyla. Kliknij poniżej w media, których używasz i udostępnij ten artykuł.

Z kolei po więcej inspiracji zapraszam do lektury artykułu:

Jak być kimś? – Zostań ogrodnikiem własnej ideijak być kimś

 

 

 

Sylwia Chrabałowska

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz