Miało być do dziewiętnastej. Zostałyśmy znacznie dłużej.
Tak właśnie skończyło się spotkanie z cyklu Kobiety Kobietom w Bibliotece Publicznej w Piasecznie. Przyszłyście tłumnie. Przyniosłyście ze sobą swoje pytania, swoje doświadczenia i – co mnie zawsze wzrusza najbardziej – swoją gotowość do szczerej rozmowy z kobietami, których często nie znałyście przed tym wieczorem. To nie jest oczywiste, że będzie miło, wspólnotowo i uczestniczki się zaangażują. Zawsze się staram i nigdy nie przestaje mi na tym zależeć.

Biblioteka ośrodkiem kultury
Chcę zacząć od miejsca, bo miejsce ma znaczenie. Biblioteka Publiczna w Piasecznie to ośrodek lokalnej społeczności i to w sensie dosłownym, codziennym. To przestrzeń, do której przychodzą ludzie z okolicy. Tymi samymi drzwiami wchodzi się do kawiarni, na salę sportową i do biblioteki. Można się tu spotkać bez biletu wstępu, bez konieczności bycia kimś konkretnym. Można przyjść i popracować w ciszy.
Myślę, że ponieważ zmiany społeczne są możliwe tylko tam, gdzie są ludzie, to właśnie bilioteki są bezcennymi miejscami, w których można zacząć. Poza tym często sami pracownicy takich miejsc są osobami społecznie zaangażowanymi, osobami z optymistycznym nastawieniem do świata, którzy mają w nawyku działanie. W Piasecznie cykl „Kobiety Kobietom” zainicjowały pracowniczki biblioteki i to one organizują mieszkańcom kolejne powody do odwiedzenia ich na miejscu.

Dlaczego kobiety potrzebują takich przestrzeni?
Zapytałam kiedyś uczestniczki jednego z naszych fundacyjnych spotkań, kiedy ostatnio rozmawiały szczerze z inną kobietą, ale poza tematem dzieci, pracy i codziennych obowiązków. O sobie. O tym, czego chcą. O tym, co je boli. O tym, gdzie straciły siebie po drodze.
Długo milczały.
Żyjemy w czasach, w których kobiety mają więcej niż kiedykolwiek. Mają prawa wyborcze, dyrektywę „Women on Boards Directive” od Unii Europejskiej, prawa pracownicze uznające szczególny okres jakim jest macierzyństwo. Niektóre firmy zaczynają w końcu uznawać, że kobiety mają menstruację, że menopauza jest również szczególnym okresem, w którym biologia bardzo dużo od kobiet wymaga. Mamy o więcej możliwości, więcej ról, ale i więcej oczekiwań. I paradoksalnie właśnie dlatego tak rzadko kobiety mają przestrzeń, w której mogą być po prostu sobą. Bez oceniania. Bez porównywania. Bez konieczności udowadniania, że radzą sobie świetnie.
Spotkania „Kobiety Kobietom” w Piasecznie powstały z przekonania, że taka przestrzeń jest potrzebna. Że kobiety, które rozmawiają ze sobą szczerze, wychodzą z tych rozmów silniejsze. Dlatego, że zobaczyły siebie w oczach drugiej kobiety i poczuły – jestem w tym razem z kimś. Z tej samej potrzeby powstał w naszej Fundacji Moc Kobiet „Archipelag Kobiet„, który jest realizowany zarówno lokalnie, jak przez comiesięczne spotlania online.
„W każdej kobiecie drzemie potężna siła, bogactwo dobrych instynktów, moc twórcza oraz odwieczna, prastara mądrość”.
Tymi słowami zaczęłyśmy wieczór w Piasecznie. I wierzę w każde słowo z tego zdania. Myślę tylko, że moc kobiet, ich siła, bardzo często spoczywa ukryta gdzieś głęboko w naszej podświadomości. Leży przykryta latami mówienia „przepraszam”, latami tłumaczenia swoich decyzji i latami stawiania wszystkich przed sobą. Kobiety z racji swojej biologii i pełnionych funkcji społecznych z czasem zapominają, że są ważne. Często dopiero dorastające i buntujące się dzieci przypominają ich matkom, że „ja też jestem ważna”.
Granice. Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie”?
W trakcie spotkania w Piasecznie uczestniczki wybrały jeden mój slajd, który towarzyszył nam przez całą resztę wieczoru.

Obecne na sali wybrały same ten slajd, bo okazało się, że słowa na nim spisane trafiły w sedno. Przecież każda z nas gdzieś w środku wie, że to prawda. I każda wie, jak trudno według tej prawdy żyć na co dzień.
Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie”? To pytanie wracało i wraca wielokrotnie na każdym prowadzonym przeze mnie spotkaniu, które poświęcone jest granicom i asertywności czy nawet w temacie pewności siebie. Odpowiedź jest złożona, ale jeden element pojawia się zawsze: uczyłyśmy się przez całe życie, że nasze „nie” jest problemem dla innych. Że powoduje kłopot, rozczarowanie, konflikt. Stąd jesteśmy nauczone, że grzeczna dziewczynka się zgadza, że współpracująca pracownica bierze więcej, że dobra matka jest zawsze do dyspozycji, że troskliwa przyjaciółka zawsze ma czas.
I tak powstaje nawyk. Głęboko zakorzeniony mechanizm, który mówi: twoje „tak” dla siebie jest mniej ważne niż cudze oczekiwania.
W fundacyjnym „Alfabecie asertywności. Jak wyrażać swoje potrzeby i granice oraz budować relacje” piszę o granicach jako o prawie, a nie przywileju. Granica to informacja dla innych o tym, gdzie jesteś i czego potrzebujesz. Stawianie granic innym wymaga czegoś, co nazywam nawykową odwagą. Odwaga to mięsień. Ćwiczy się go w małych sytuacjach. To suma małych decyzji. Spróbuj raz w tygodniu, raz dziennie postawić na siebie. Wystarczy raz, kiedy powiedziałaś prawdę zamiast tego, czego ktoś oczekiwał.
To praktyka. Codzienna i możliwa. Sposób dostępny dla każdego.
Co zostaje po takim wieczorze?
Rozmowy w Piasecznie były długie i szczere. Kobiety mówiły o rzeczach, które rzadko wychodzą na jaw przy pierwszym poznaniu. O zmęczeniu, które kumuluje się tygodniami. O decyzjach odkładanych od lat. O relacjach, w których gdzieś po drodze zgubiły siebie. I o małych momentach, w których coś drgnęło. O takich chwilach, kiedy powiedziały „nie” i świat się nie zawalił. Często pierwszy raz, kiedy powiedziały prawdę i postawiły na siebie, był momentem ich wewnęrznej przemiany i rozwoju ich mądrości.
Uważam, że takie wieczory mają swoją wagę właśnie dlatego, że są zwykłe. Biblioteka, krzesła, herbata, kobiety z sąsiedztwa. I rozmowa, która idzie głębiej, niż ktokolwiek planował.
Dziękuję Bibliotece Publicznej w Piasecznie za tę przestrzeń i za wiarę, że właśnie u nich warto się spotykać. Dziękuję każdej z Was, które przyszłyście i zostałyście do końca.
Kolejne spotkania z Fundacją Moc Kobiet i kobietami już wkrótce w kolejnych miejscach. Jeśli chcesz, żeby pojawiły się w Twojej okolicy – napisz do nas: kontakt@mockobiet.eu.

Nie możesz przyjechać na nasze warsztaty? Jest alternatywa
Jeśli temat granic i asertywności jest ci bliski – polecamy „Alfabet asertywności. Jak wyrażać swoje potrzeby i granice oraz budować relacje”. To kurso-książka, to więcej niż poradnik, ponieważ jest to osobisty zeszyt ćwiczeń, w którym znajdziesz trzydzieści rozdziałów – od „A” jak „Asertywność: osobista moc” przez „G” jak „Granice: twoje prawo wyboru” aż po „Z” jak „Zaufanie: fundament każdej relacji”. Każdy rozdział to krótka teoria plus praktyczne ćwiczenia, które możesz robić w swoim tempie, u siebie w domu.
Znajdziesz w nim między innymi rozdziały o akceptacji, empatii, feedbacku, konfrontacji, negocjacjach i pewności w działaniu. I pamiętaj: każde twoje „nie” wypowiedziane w kierunku innych może jednocześnie być „tak”, które mówisz sobie. A każda granica, którą ustanawiasz, staje się twoim mostem do pełniejszego życia.
👉 „Alfabet asertywności” dostępny tutaj: https://sklep.mockobiet.eu/produkt/alfabet-asertywnosci/
Na koniec pamiętaj, że nie musisz swoją drogą całkiem sama. Archipelag Kobiet to społeczność, w której każda jest jak wyspa – unikalna i piękna w swojej odrębności, ale razem tworzymy potężną siłę. Twój głos ma znaczenie. Ty też się liczysz. Liczysz się TY. Serio, serio.
Do przeczytania w „Alfabecie asertywności…” lub do sklikania na „Archipelagu Kobiet”.
Sylwia Chrabałowska i Zespół Fundacji Moc Kobiet